To i owo: lista na listopad

listopad

Ludzie listy piszą

Ludzie listy piszą. Kiedyś pisali długie i rzewne listy do ukochanych, albo takie z serii „kochane pieniążki przyślijcie rodzice”. Potem szli na pocztę, stali w tych niebotycznych kolejkach, lizali znaczki pocztowe i wrzucali brzuchate koperty do czerwonych skrzynek pocztowych.

Dziś też piszą listy, choć trochę inne.Równie długie, chociaż z pewnością mniej wylewne. Listy zakupów, listy zadań, listy prezentów. Przyznaję się tym samym do podążania za modą, do pójścia za ciosem. Bo dzisiaj ja także mam dla Was listę. A na liście…to i owo, wszystko, co sprawiło, że listopad był dobry.

Uczucie na listopad

Przez cały listopad towarzyszyło mi jedno uczucie. Ogarniało mnie niemal każdego wieczoru, kiedy wracałam do domu, wsuwałam nogi w ciepłe kapcie i parzyłam herbatę. Uczucie świąteczności.  Niektórzy mówią, że w listopadzie do Świąt Bożego Narodzenia jest jeszcze daleko, ale dla mnie to prawdziwe preludium. Wtedy właśnie zaczynam powoli planować prezenty i wyczekuję pierwszego śniegu. Piję gorącą czekoladę, albo herbatę z miodem i cytryną i ogólnie…pozwalam sobie na trochę więcej leniuchowania. A w połowie miesiąca przypadają jeszcze moje urodziny, co dodatkowo podsyca wesołą, pełną pozytywnych emocji atmosferę.

 

listopad

Smak na listopad

W tym wypadku pewnie Was nie zaskoczę, ale listopad to dla mnie przede wszystkim smak (i zapach) aromatycznej, mocno przyprawionej, pikantno-słodkiej zupy dyniowej. Czuć go było w całej kuchni, a sama zupa przyjemnie rozgrzewała i zostawiała na języku posmak dodanego pod wpływem impulsu cynamonu. W tym roku jednak, właśnie w listopadzie, zupełnie przez przypadek odkryłam coś jeszcze. Burgery szpinakowe trafiły do mojej kuchni pewnego wieczoru prosto ze sklepowej zamrażarki pewnego wieczoru, kiedy na gotowanie zupy dyniowej zabrakło już siły. I zostały na dłużej (chociaż z burgerami z McDonald’s nie mają nic wspólnego).

listopad

Zdjęcie na listopad

Zdjęcie nie wymaga wielu słów, zwłaszcza, że samo potrafi wyrazić o wiele więcej. W tym miesiącu absolutnie urzekło mnie zdjęcie od Jest Rudo, będące idealnym połączeniem kobiecości i jesieni.

listopad

 

Film na listopad

Czy zdziwi Was, jeśli Wam powiem, że moim absolutnie ukochanym filmem do oglądania w listopadzie (tak. co roku w listopadzie, z małymi wyjątkami) jest Słodki Listopad? Dla mnie jest to swego rodzaju film-talizman. Wiem, po prostu wiem, że jeśli obejrzę go zaraz na początku listopada, miesiąc będzie udany. Skąd taki wybór? Keanu Reeves był moim pierwszym „celebrity crush” i gdybym się postarała, pewnie znalazłabym jeszcze segregator z wycinkami z gazet i zdjęciami aktora jeszcze z czasów Matrixa czy Speeda. Grając w parze z – oczywiście – zjawiskową, czarującą i jakże młodą jeszcze Charlize Theron (która z Charlize z Monstera nie miała jeszcze wtedy zbyt wiele wspólnego) tworzyli wtedy „obrazek idealny”. Do momentu, rzecz jasna, aż wszystko trafił szlag. Ale nawet to nie odebrało filmowi jedynego w swoim rodzaju uroku. Jeśli jeszcze nie widzieliście Słodkiego Listopada (jak!?) to najwyższy czas to nadrobić. Potok łez gwarantowany.

listopad  

Serial na listopad

Czy Gilmore Girls: A Year in the Life nie był wyborem wszystkich dwudziestoparolatek na listopad? Pewnie był. A to dlatego, że chcąc nie chcąc z Kochanymi kłopotami (bo tak serial zwał się po polsku) po prostu się wychowałyśmy. Nawet ja, stroniąca raczej od seriali, aż do momentu kiedy na drugim roku studiów odkryłam, że można obejrzeć cały sezon na jedno posiedzenie, widziałam większość odcinków w rodzimej telewizji. Ale dla mnie Gilmore Girls właśnie był serialem wprowadzającym mnie w…dorosłe życie. Takie, w którym jestem odpowiedzialna za siebie i swoje wybory, ale też posiadam wolną wolę. Ode mnie samej zależy więc, czy pójdę danego dnia na zajęcia, czy urządzę sobie maraton piątego sezonu.

Muszę mówić, co wybrałam?

listopad

 

Dzięki Netflixowi, po 10 latach nieobecności możemy wrócić do świata Gilmorek. I jest to powrót idealny, nie tylko jeśli chodzi o zamknięcie kilku wątków, ani nawet o niesamowite zakończenie, które…daje tyle możliwości. Nie. Wracając  do filmowego miasteczka Stars Hollow, możemy natychmiast poczuć się jak w domu, otoczeni całą zgrają starych, dobrych znajomych i przyjaciół. A w chłodne, listopadowe wieczory, uczucie takiego ciepła w sercu jakie daje powrót „na stare śmieci” jest bardzo potrzebne.

 

Wydarzenie na listopad

Listopadowe wydarzenie, o którym zwyczajnie muszę tu wspomnieć miało (na szczęście!) związek z blogosferą. Mowa o toruńskim spotkaniu blogerów BlogUP, któremu poświęciłam wcześniej cały wpis na blogu. A potem wspominałam o nim przynajmniej jeszcze raz! Nic więc dziwnego, że BlogUP musiał się pojawić w tym moim osobistym podsumowaniu miesiąca.  Wydarzenie to, pozwoliło mi wrócić na dobre tory, jeśli chodzi o moje blogowe poczynania. I to wrócić z przytupem!

SEO

Już teraz mogę cichutko wspomnieć Wam, że ręce mam w tej chwili pełne roboty, a nowe pomysły i projekty okołoblogowe napływają do mnie same. Absolutnie nie spodziewałam się ani tak ciepłego przyjęcia z powrotem w ramiona blogosfery, ani tylu ekscytujących projektów w zanadrzu. Stay tuned!

Kampania społeczna na listopad

Lubię kampanie społeczne, a jeszcze bardziej lubię dobre kampanie społeczne. Czasem dobre, oznacza szokujące i zapadające w pamięć drastycznymi obrazami, albo obrazowymi opisami. Czasami natomiast, dobra kampania społeczna to taka, która…daje coś za darmo 🙂

I taką kampanią listopadową, była kampania CzytajPL, która (rzecz jasna) promowała czytanie…ale takie w wersji modern. Czytanie ebooków i słuchanie audiobooków. Twórcy akcji w zamian za dostęp do darmowych bestsellerów w formie ebooków i audiobooków chcieli od nas tylko obietnicy…obietnicy, że podzielimy się informacją o akcji (i odpowiednim QR kodem) z innymi. W tym celu można było oczywiście podzielić się postem na Facebooku, albo…wydrukować plakat i powiesić go w miejscu publicznym. Proste, łatwe i przyjemne…a jakie efektywne.

listopad

Ja dałam się w to wciągnąć i chociaż akcja już się skończyła, postanowiłam napisać o niej. Głównie dlatego, że CzytajPL już szykuje coś nowego! I ja nie zamierzam tego przegapić!

 

A Wam, co zapadło w pamięć w listopadzie? Podzielcie się ze mną swoim ulubionym uczuciem, filmem z rodzaju „feel good movies”, piosenką albo czym tam chcecie. Zobaczycie, że chętnie sami wrócicie do tego za rok 🙂

 

  • Ale super wpis! Bardzo mi się podoba. Nie znam smaku ani zapachu zupy dyniowej, ale kiedy czytałam Twój tekst, to czułam ją w powietrzu i zamarzyłam, żeby wskoczyć w Twoje kapcie 🙂 Bardzo tu u Ciebie przyjemnie, myślę, że będę częstym gościem 🙂
    Nie chcę się nachalnie reklamować, ale widzę, że jesteś miłośniczką czytania i Gilmorek. Ja również 🙂 Dlatego jesli będziesz miała ochotę, zapraszam w odwiedziny do mnie. Pisałam o tym cudownym serialu, bo również skaczę ze szczęścia, że wrócił na ekrany po 10 latach. No i o książkach jest przede wszystkim 🙂
    Pozdrawiam.

    http://www.ebookbook.pl/

    • Aga! Niezmiernie mi miło, że tak Ci się u mnie podoba 🙂 Kolejny post w ramach wpisownika adwentowego już dziś 🙂 Z miłą chęcią wpadnę też do Ciebie. Książki i seriale to coś co kocham miłością wielką i czystą 🙂

  • Ja listopad spędziłam w Irlandii, gdzie paradoksalnie jesień była cieplejsza niż w Polsce. Ale dużo książek udało mi się przeczytać i cieszę się, że udało mi się znaleźć na to czas, bo brakowało mi czytania bardzo…

    • Oj tak, mnie uratowało CzytajPL, bo na przeczytanie książek miałam miesiąc + tydzień 🙂 Irlandia, ah, zazdroszczę, odwiedziłabym z chęcią 🙂

  • Miałaś bardzo ciekawy listopad 😉 Ja jeszcze nie czułam się świątecznie, mimo, że spadł śnieg i Patricia Kazadi zaczęła śpiewać kolędy w reklamach 😉 W okolicach Mikołajek to już bardziej czuć ten klimat 🙂

    • Ja przygotowania do Mikołajek zaczęłam już wczoraj 🙂 I mam nadzieję, że wyniki zobaczycie niedługo na blogu. Telewizji nie oglądam, ale reklamy świąteczne śledzę. Są częścią tego klimatu 🙂

  • Listopad mnie zdecydowanie kojarzy się z dynią: w formie zupy, dyniowego ciasta, czy też kawy z syropem dyniowym domowego wyrobu. Uwielbiam jesień jak żadną inną porę roku!

  • Pingback: Wpisownik adwentowy #2: Piosenki nie do końca świąteczne -()

  • Smak na listopad zgadzam się -dynia zaczyna u mnie królować w listopadzie i nie kończy na nim 😉
    Świąteczności nadal nie czuję. U mnie to przychodzi dopiero koło 10.grudnia, kiedy budzę się, że jeszcze tyyyle do zrobienia. Z drugiej strony, jednego roku próbowałam szybciej ubrać choinkę, przyszykować prezenty i jak już te święta przyszły, to mnie jakoś to wszystko zobojetniało 😉
    A ten serial to już jako kolejna polecasz, muszę chyba na niego zerknąć w wolnej chwili

    • Serial jest boski. Tylko pamiętaj że pierwszy sezon to są zamierzchłej czasy. Nie wiem jak Ci się będzie oglądało taką rzeczywistość.