Wpisownik adwentowy #6: DIY kalendarz adwentowy

DIY

DIY tylko z miłości

Jak się człowiek zakocha, to do głowy przychodzą mu od razu różne szalone pomysły. Nie przeczę, że i mnie z miłości zdarzało się robić rzeczy absolutnie niespodziewane, czasami głupie i kompletnie nie w moim stylu… Ale nigdy aż tak. W tym roku zwyczajnie przeszłam samą siebie, mianowicie…zrobiłam DIY.

Co dać takiemu G.?

Chyba po raz pierwszy, nad prezentem Mikołajkowym dla faceta zaczęłam myśleć wcześniej niż…dzień przed Mikołajkami. Prezent nie mógł być oklepany, wybrany naprędce ani byle jaki byle był. W końcu miał to być prezent dla G. – człowieka wymagającego, wybrednego i…takiego, którego pomysły są zawsze trafione. A do tego – no przecież! – tego najlepszego, najwspanialszego i w ogóle…naj. Dobra, dobra, przestaję się już nad nim rozpływać. Wystarczy powiedzieć, że było cholernie ciężko coś wybrać, no.

A przecież chciałam żeby było od serca i żeby to było takie moje. No i żeby był efekt WOW!

Zaczęłam więc – naturalnie! – przeglądać Internet. Odpowiedź na swoje bolączki odnalazłam na blogu Handmejd, gdzie Kasia podrzuciła 5 pomysłów na kalendarze DIY.

DIY czyli zmora mojego dzieciństwa

Ja i wszelkie projekty w gatunku zrób to sam nie mamy ze sobą po drodze. Na tyle, że jako nauczycielka cierpiałam, kiedy musiałam uskuteczniać z dzieciakami wycinanki i wyklejanki. Nie mam do tego cierpliwości, trzęsą mi się ręce i bardzo często po prostu robię sobie przy tego typu robótkach krzywdę.

Tym razem jednak, usiłowałam wmawiać sobie, że będzie inaczej. Nie zatnę się nożyczkami, nie przetnę papierem, a wycięte z papieru kształty będą nad wyraz równe. Przyklejenie ich nie powinno nastręczyć dodatkowych problemów. No a potem to już tylko naładować do kalendarza słodyczy i gotowe.

Wystarczy tylko wybrać najprostszy możliwy wariant.
DIY

DIY…Do It Yak Najlepiej Potrafisz

Wybrać najprostszy możliwy wariant i…zrobić to najlepiej jak tylko się potrafi. Czy nie to powinno się powtarzać dzieciom, by nie zniechęcać ich do podejmowania kreatywnych działań? No więc jeśli chodzi o zrób to sam, to ja ciągle jestem takim dzieckiem.

No, ale do roboty.

1. Weź kosz/karton

Najlepiej śliczny, designerski, ozdobiony wzorem delikatnie nawiązującym do tematyki Świąt Bożego Narodzenia. Hm, taa, łatwo powiedzieć. A może być na przykład karton po papierze ksero? Skleję go taśmą, żeby się nie rozpadł. A potem obkleję jakimś w miarę przyzwoitym papierem. To znaczy, ja na pewno kartonu obklejać nie będę. Po takiej operacji w moim wykonaniu, to on będzie wyglądał jak psu z gardła wyjęty. Poproszę kolegę i przekupię go piernikami.
Profit.

 

2. Kup białe woreczki śniadaniowe

Nic prostszego, przecież woreczki śniadaniowe można dostać w każdym większym spożywczym. O…są! I jeszcze jedne. Tylko dlaczego obie wersje opatrzone są rysunkami wielkich hamburgeropodobnych bułek!? No, to nie przejdzie, trzeba zatem improwizować.

Postawiłam na nieskazitelną, nieskalaną żadnymi śniadaniowymi rysunkami biel papieru śniadaniowego. I korzystając z faktu, że w biurze zabrakło nagle prądu, zabrałam się za zszywanie ich zszywaczem, tym samym tworząc woreczki.
Propsy.

DIY

3. Wykaligrafuj piękne cyferki od 1 do 24

O, nie! Co to, to nie…kaligrafia może sobie być na topie, ale ja pisałam, piszę i zawsze już będę pisać ręcznie jak kura pazurem. I zadziwiać kolegów w pracy szybkością z jaką moje palce biegają po klawiaturze komputera. Tym razem także pobiegały i przy pomocy google’a znalazły prawdziwy hax idealny… kolorowe cyferki od My Pink Plum, przygotowane z myślą o adwentowej girlandzie.

Może nie są wycięte idealnie równo i może przyklejenie ich za pomocą taśmy dwustronnej (bo ktoś zostawił klej otwarty na noc i ten zasechł na amen) nie było najlepszym z moich DIY-owych pomysłów. Ale działa!

4. Do wszystkich woreczków wrzuć różne drobiazg

Padło na słodycze, bo o te w Rabce zaskakująco nietrudno. Same w sobie łakocie są też idealnym sposobem na to, by pokazać jak dobrze znamy obdarowywaną osobę. I, nie oszukujmy się, są po prostu sposobem najprostszym. Dlatego w moim kalendarzu adwentowym dla G. znalazły się owsiane ciasteczka, czekoladowe Mikołaje i renifery od Goplany i…żelki.
No właśnie, żelki okazały się być pewnym wyzwaniem. Kupiłam ich trzy rodzaje i postanowiłam uraczyć G. miksem w każdej z torebek. Tylko, że zszyte zszywaczem torebki nie były tak do końca szczelne. Skończyło się zatem na wymyślaniu na szybko patentu na to, by żelki jednak pozostały tam, gdzie zostać powinny. W ruch poszły nożyczki, zszywacz i…koszulka na dokumenty. W ten sposób powstały małe pakuneczki, które z powodzeniem umieściłam w moich woreczkach śniadaniowych handmade.
Zwycięstwo!

5. Gotowe

Całe pudełko było gotowe na 3 minuty przed planowanym wyjściem z pracy na autobus. Priorytetem było, żeby prezent dojechał do G. w całości, dlatego zamiast umieścić go w luku bagażowym nad głową…trzymałam kalendarz na kolanach. Całą drogę nie zmrużyłam oka…

 

 

Ale udało się. G. wyglądał na najbardziej zadowolonego…z pojemnego pudełka, dla którego od razu wymyślił kilka zastosowań. 😉
DIY

  • Prościej zrobić się chyba tego nie dało 😀 najważniejsze, żeby robienie czegoś diy dawało fun 🙂 wyszło super!

  • Brawo 🙂 Najbardziej w całym tekście podoba mi się to, że zrobiłaś to wszystko z miłości i uwierz mi, że czuć ją w tym jak i co piszesz 🙂 Wpis jest naładowany pozytywną energią. Świetny pomysł, sama ucieszyłabym się z takiego kalendarza 🙂

    • <3 Bo o to w życiu chodzi 🙂 Dziękuję za miłe słowa.