Wpisownik adwentowy #9: Jestem w Raju czyli jak kawa to tylko alternatywna

kawa

[NA KOŃCU WPISU – NIESPODZIANKA DLA WYTRWAŁYCH MIŁOŚNIKÓW KAWY]

Kawa. Większość z nas pija ją codziennie. Spora część społeczeństwa nie wyobraża sobie poranka bez kubka rozpuszczalnej z mlekiem, albo czarnej jak smoła parzonej. W przerwie w pracy biegniemy do najbliższej kawiarni po latte, bo tylko dzięki niej jesteśmy w stanie przetrwać te ostatnie godziny przy biurku.

Ale czy poświęcamy przygotowaniu kawy wystarczającą ilość czasu? Czy dostatecznie ją celebrujemy?

Jakieś półtora roku temu, kawa przestała być dla mnie po prostu gorącym napojem, który budzi mnie rano i napędza do pracy. Zwykła, sklepowa rozpuszczalna, ustąpiła miejsca dobrej jakościowo kawie mielonej. Wtedy właśnie, jej picie stało się prawdziwą przyjemnością, a cały proces przenia porannej filiżanki urósł do rangi rytuału. Takiego, któremu poświęcam czas, którym cieszę się i napawam każdego ranka.

Nadal jednak, pozostawałam przy kawach mlecznych, bezpiecznie dryfując pomiędzy latte, cappucino i okazjonalnym americano.

Raj Café

Do ruszenia w dalszą drogę kawowym szlakiem przekonałam się dzięki jednej z toruńskich kawiarni. Raj Café, prowadzony przez Rajską Rodzinę, to miejsce szczególne pod wieloma względami. Mieszcząca się w lokalu na przestrzał starej kamienicy kawiarnia, przyciąga i zachwyca przytulnym, jasnym wnętrzem. Kiedy w oczekiwaniu na swoją ulubioną latte, siadam w wygodnym fotelu i pozwalam sobie błądzić wzrokiem po wiszących na ścianie obrazach (a te zmieniają się co jakiś czas, bo Raj Cafe promuje także młodych artystów) to…jestem w raju :).

Nie było więc lepszego miejsca na ziemi, żeby zacząć swoją przygodę z alternatywnymi metodami parzenia kawy. Tym bardziej wdzięczna byłam, kiedy Dorota zdecydowała się zaprosić mnie do skosztowania jej różnych odmian i spróbowania swoich sił w przygotowaniu kawy przy pomocy drippera i aeropressu.

kawa

Alternatywy, czyli przykładamy wagę do kawy

 

Jeśli przyrządzenie kawy w kawiarce nazwiemy rytuałem, to zaparzenie idealnej filiżanki za pomocą drippera przyrównać można do…baletu. Bo w alternatywach, jak w tańcu – liczy się każdy krok.

Przed zaparzeniem kawy w aeropressie czy dripperze naczynia należy przepłukać gorącą wodą, bo kawa nie lubi zimna. Same ziarna muzą być, rzecz jasna, świeżo mielone. Im jaśniejsze i świeższe ziarna wybranego rodzaju arabiki, tym lepszy będzie wynik końcowy. Zarówno do dripa jak i aeropresu, należy dokładnie odważyć ilość ziaren, po czym odpowiednio grubo je zmielić.

Ważny jest także czas parzenia. Kawę z dripa parzy się dokładnie 3 minuty i zalewa się ni mniej ni więcej tylko 50 g wody. Przez pierwsze 30 sekund kontaktu z wodą w temperaturze 95 stopni Celsjusza, kawa poddawana jest procesowi preinfuzji, by napar, który spłynie przez filtr do serwera był bogatszy w aromaty. Resztę kawy dolewa się powoli, płynnymi kolistymi ruchami – zupełnie jakbyśmy tańczyli walca.

Aeropress jest trochę prostszy w użyciu i, można powiedzieć, mniej wymagający. Sam proces parzenia trwa też zdecydowanie krócej. Kiedy już odważy się i zmieli odpowiednią ilość kawy, wystarczy zalać ją wodą (pamiętając o tym, by pozwolić na 30 sekund preinfuzji). Po dolaniu wody do pełna, po kolejnych 30 sekundach, wystarczy aeropress odwrócić i….powoli przecisnąć napar, zupełnie jak za pomocą strzykawki. (Kofeinowa kroplówka, anyone?) To wszystko pozwoli nam się cieszyć idealną, wyjątkowo aromatyczną i pełną smaku kawą…bez zbędnej goryczy.

kawa

Siorbanie wskazane

Muszę Wam powiedzieć, że nuty smakowe w kawach z różnych stron świata są bardzo różne. Od kwaskowatych, jasnych owocowych aromatów z Kenii do ciemniejszych, troszkę cięższych, kawowo-czekoladowych smaków rodem z Brazylii.

Dzięki uprzejmości Doroty z Raj Cafe, dane mi było spróbować aż sześciu (a koniec końców chyba siedmiu?) różnych wariantów kawy z bydgoskiej palarni Audun Coffee. Zamiast jednak wypić 6 filiżanek kawy, zostałam wyposażona w łyżeczkę i jedno przykazanie: siorbać.

kawa
Siorbanie takiej kawy jest wskazane, ponieważ dodatkowo dopowietrza napar, co pozwala nam je docenić złożoność danej mieszanki jeszcze bardziej. I rzeczywiście, dzięki temu nawet podniebienie takiego laika jak ja było w stanie rozróżnić niektóre nuty smakowe! Co prawda bałam się trochę, że przez to moje powolne siorbanie, kawa w pozostałych 5 filiżankach ostygnie, ale i tutaj Dorota mnie uświadomiła. Kawa najlepiej smakuje w temperaturze 75 stopni. Poza tym, dobra kawa będzie dobra nawet zimna.

I tak też było! Z Raju wyszłam zatem trochę zbyt mocno nakofeinowana, ale mądrzejsza o ogrom wiedzy, którym podzieliła się ze mną właścicielka i…absolutnie w siódmym niebie.

 

Dla kogo inna kawa

Mam dla Ciebie dobre wieści, wiesz? Nie musisz być hipsterem, żeby polubić się z alternatywnymi metodami parzenia kawy i docenić możliwości, jakie one przed Tobą otwierają. Rajskiej Rodzinie wystarczy jeden rzut oka, by wiedzieć, jaką alternatywę Ci zaproponować, tak, żeby Twoje doświadczenia z kawami innymi niż zwykle były jak najlepsze.

kawa

A teraz, dzięki tej owocnej współpracy, to właśnie TY możesz mieć możliwość rzucić się na głęboką wodę i w asyście dziewczyn z toruńskiej kawiarni, poznać kawowe alternatywy. Wszystko dlatego, że Raj Café i Rudość Życia mają dla Was KONKURS, w którym do wygrania 3 zaproszenia na alternatywną kawę! Pędźcie zatem na fanpage, bierzcie udział i wygrywajcie.