Wpisownik adwentowy #12: Ten typ tak ma czyli o trudnej sztuce kupowania prezentów

typ

Kupowanie prezentów jest trudne same w sobie. Wystarczy, że choć trochę zależy Ci na efekcie końcowym (a zakładam, że jednak tak jest) i już coś, co miało być głównie przyjemnością, staje się katorgą. Żadne listy, choćby najpiękniej zdobione, najpraktyczniejsze czy najlepiej dające się dostosować do Twoich potrzeb nie pomogą…jeśli brak pomysłów. W wypadkach drastycznych nie pomoże nawet, podany jak na tacy przepis na prezent idealny.

Niestety, sami obdarowywani też rzadko bywają pomocni. I nie mówię tutaj, o pytaniu ich wprost, czego by sobie życzyli. Istnieją po prostu takie typy ludzi, którym nie sposób kupić prezent bezproblemowo.

Typ wszystkomający

Po pierwsze, typ człowieka, który ma już wszystko, co jest mu niezbędnie konieczne. A jeśli jeszcze w zeszłym tygodniu czegoś nie miał, to teraz pewnie już ma. Za takim nie nadążysz! Istnieją oczywiście rzeczy, o których taka osoba marzy, a na które nie może sobie pozwolić. Zazwyczaj są to jednak prezenty z kategorii tych szalonych i absurdalnie drogich, więc Ciebie raczej też nie będzie na nie stać.

Co zrobić, by uszczęśliwić taki typ człowieka prezentem, który mieści się w jakimś zdroworozsądkowym przedziale budżetowym? I czy w ogóle da się coś zrobić? Ano, da się. W moim wypadku, takim typem człowieka jest mój Tata. Uwielbia techniczne nowinki i bardzo często dzwoni, by pochwalić się nową zdobyczą. Tylko dlatego mam jakiś pogląd na to, czego Tata może jeszcze nie posiadać, a co pewnie chciałby mieć.

Na Tatę sposoby mam dwa: słuchać, wyłapywać, o czym mówi przez cały rok, a potem…odwodzić go od wybranego pomysłu. Że to przecież zbędne, całkowicie niepraktyczne i że to pieniądze wyrzucone w błoto. Jeśli po usłyszeniu tych niepodważalnych przecież argumentów typ wszystkomający nadal wykazuje zainteresowanie danym gadżetem i nadal oczy świecą mu się jakoś tak bardziej, kiedy o nim słyszy…to znak, że to dobry wybór. Teraz pozostaje tylko namówić resztę rodziny na zrzutkę. W końcu jeden porządny prezent, który ucieszy wszystkomającego typka jest o niebo lepszy niż cztery mało trafione podarki.

typ

Typ samoniewiedzący

Ten typ tak ma, że sam nie wie, czego chce. Posiada wszelkie rzeczy pierwszej potrzeby i więcej. Mógłbyś takiemu typkowi sprezentować książkę, ale gdy dyskretnie podpytujesz o konkretny gatunek, on…sam nie wie. No bo przeczytałby kryminał, ale właściwie teraz wszystkie kryminały są takie same i on już sam nie wie, czy taka proceduralność jest dobra, czy zła. Może i zainteresowałaby go jakaś niezła obyczajówka, ale on sam nie wie, co to znaczy „niezła”. Biografia też mogłaby być, ale nie wie, czyja. A teraz wszyscy czytają książki o minimalizmie w życiu, o slow life i pochodnych i on sam już nie wie, czy chce podążać za trendem, czy nie.

W moim wypadku, typem samoniewiedzącym, jest Mama. Moja Mama to nie tyle typ kobiety niezdecydowanej (chociaż to trochę też), co po prostu nie przykładającej wielkiej wagi do rzeczy materialnych. Dla niej najważniejsze jest, żebyśmy w Święta byli wszyscy razem. Niemniej jednak, jej podejście, jakkolwiek warte pochwały i powielania na przyszłość, nie ułatwia zrobienia jej przyjemności prezentem.

Ale i na to mam sposób. Od paru lat, składamy się z rodzinką na prezent dla mamy. Zawsze ten sam, choć zawsze inny. Prezent, który przede wszystkim daje jej możliwość wyboru. Taki prezent to karta podarunkowa do jednego z jej ulubionych sklepów. Dzięki temu, że wybieramy niby najprostsze rozwiązanie, dajemy Mamie nie tylko jakąś z góry ustaloną pulę pieniędzy (a by proxy nowy ciuch, czy co tam sobie wybierze). Przede wszystkim w prezencie dajemy jej możliwość wyboru dokładnie tego, co chce i to w wybranym przez nią momencie. Czyli wtedy, kiedy akurat wie, czego chce.

Proste, czyż nie?

Typ perfekcyjny samoś

Perfekcyjne samosie są wśród nas. To wszyscy ci ludzie, którzy, żeby być -naprawdę- zadowoleni z zakupu…muszą dokonać go sami. Przeanalizować wszystkie za i przeciw, sprawdzić, przetestować, przymierzyć, przemyśleć i dopiero wtedy…kupić. Częściowo, to także Ci ludzie, po których minie tak bardzo widać, że prezent nie przypadł im do gustu. (Druga część to po prostu nadęte dupki).

Z samosiami jest tak, że nieważne jak byście się starali, oni i tak nie będą do końca zadowoleni. Wcale nie  chcą zrobić Wam przykrości, chcieliby nawet cieszyć się z prezentu na 102%, próbują, ale…nie mogą. Mój facet to perfekcyjny samoś. I wiecie co? W ogóle mi to nie przeszkadza. Nie robi mi tym przykrości, nie wbija szpili z rozmysłem. Po prostu analizuje, czasem trochę za bardzo 😉

Ale typ perfekcyjnego samosia bardzo łatwo jest poskromić. Wystarczy po prostu zabrać go na zakupy. Ok, z prezentu-niespodzianki nici, ale przecież najważniejsze w tej chwili jest to, by prezent był trafiony. A jeśli trafiony oznacza „obcmacany, wywąchany, przetestowany i przemyślany przez samego obdarowywanego przed zakupem”, to…niechże tak będzie. Uśmiech na twarzy samosiowego typka gwarantowany, a o to w tym wszystkim chodzi.

typ
Podsumowując, dla chcącego nic trudnego. Wystarczy tylko trochę kreatywności, dużo pozytywnego myślenia i luzu. A Święta będą tak świąteczne, jak nigdy