Wpisownik adwentowy #14: prezenty, których nie powinniśmy kupować

prezenty

Nie dawaj butów ani zegarka

Butów nie kupuj, bo Ci ukochana/ukochany ucieknie. Jeśli już dostaniesz od kogoś buty, „zapłać” za nie choćby złotówkę. Za nic w świecie nie dawaj zegarka, bo on odmierza czas do końca. Do końca związku, do końca przyjaźni, do końca życia. A my przecież, w założeniu, tego końca wcale nie chcemy.

Znacie jeszcze inne przesądy, które podpowiadają (w dobrej wierze, a jakże!), czego nie kupować w prezencie? I co dana rzecz niechybnie na Ciebie sprowadzi? Strach się bać! To, jak silnie zakorzenione są w nas przesądy i zabobony, jest tematem na zupełnie inny wpis. Powiem Wam tylko, że rzeczywiście, zapłaciłam ostatnio mojemu facetowi za buty, które mi kupił. Tak na wszelki wypadek!

Ale, zabobony na bok, są takie kategorie prezentów, których po prostu nie powinniśmy kupować.

Prezenty na siłę

Po pierwsze, prezenty na siłę. Takie „na odwal się”, kiedy się nie ma pomysłu co kupić, ani czasu by się nad tym zastanowić. Ale przecież trzeba, należałoby, wypada. Moim zdaniem, w kategorii prezentów na siłę znajdują się przede wszystkim te, dostępne na…stacjach benzynowych. Większe sieci stacji benzynowych reklamują nawet dane produkty (obowiązkowo z logo spółki) jako idealne prezenty na Święta. Wiecie, coś w stylu… daj swojemu synowi ciężarówkę firmy X pod choinkę, a ojcu kup zapalniczkę z naszym logo. Na pewno się ucieszy.

Oprócz tego, prezentem na siłę, nazwałabym wszelkiego rodzaju zestawy kosmetyków (chyba, że masz do czynienia z miłośniczką tychże), karty prezentowe (chyba, że masz do czynienia z moją Mamą, albo inną osobą typu samoniewiedzącego) i zestawy kawa + kubek dostępne na półce w każdym hipermarkecie, a więc…cóż, wątpliwej jakości.

Dlaczego prezenty na siłę są złe?  Przede wszystkim dlatego, że od razu widać, że są robione na siłę. Widać, że nie mieliśmy czasu ani chęci się przyłożyć. A przecież zupełnie nie o to chodzi w dawaniu sobie prezentów, zupełnie nie tak tworzy się magię świąt.

Prezenty, które sami chcielibyśmy dostać

Po drugie, prezenty kupowane pod siebie. Choćbym nie wiem jak chciała dostać na święta ten nowy, bajerancki mikser planetarny, nie kupię go mojej mamie. Przecież ona nie piecze. Mojej choćby nie wiem jak ślicznej kuzynki, która wrzuca na Facebooka dziesięć fotek swojej twarzy dziennie, nie ucieszy raczej poradnik o robieniu dobrych zdjęć telefonem. Ona nie po to używa Facebooka czy Instagrama. Ja mogę uwielbiać seriale, ale mojego brata niekoniecznie ucieszy set box Sherlocka na DVD (zresztą, kto dziś używa DVD?).

prezenty

No, opis jest chyba wystarczająco jasny. A przesłanie jeszcze prostsze: z prezentami rzecz ma się tak, że mają cieszyć obdarowywaną osobę. Trafiony prezent pokazuje, że przemyśleliśmy swój wybór oraz, że sięgając go z półki, mieliśmy w myślach dokładnie tę osobę. Uśmiech gwarantowany, a wtedy, satysfakcja jest naprawdę ogromna. Jeśli cieszą nas, a potem zbierają kurz na półkach nieużywane – kupowanie ich kompletnie mija się z celem.

Prezenty zbyt drogie

Szczególnie wtedy, kiedy kupiony na siłę prezent, który sami może chcielibyśmy dostać, więc na pewno spodoba się też Cioci Basi, jest zbyt drogi. Drogi prezent, wcale nie oznacza lepszy prezent. To znaczy, pewnie jeśli kupujemy torebkę, to taka za 300 złotych będzie lepsza jakościowo od tej za 100 złotych. Ale może Ciocia Basia, wcale nie musi dostać torebki? Może tak samo (albo nawet bardziej) ucieszyłaby się z zestawu do szydełkowania? Szydełkuje przecież dużo i w tym roku również wszyscy na pewno dostaną te śliczne, szydełkowe ozdoby choinkowe. A i sama Ciocia Basia będzie czuła się lepiej, jeśli w zamian za swoje wyroby, dostanie coś o podobnej wartości.

W ten świąteczny czas, najważniejszy jest nastrój i dobre samopoczucie domowników. Oczywiście do momentu, aż wszyscy najedzą się do nieprzytomności i zalegną na kanapach z bólem brzuchów spowodowanym za dużą ilością pierogów, doprawionych jeszcze kutią na deser. Nie chcemy zatem, by ktokolwiek czuł się niezręcznie, nieswojo i nie na miejscu. Nie przedobrzajmy – znajdowanie umiaru to bardzo dobra cecha.

prezenty

A Wy, macie jeszcze jakieś pomysły na prezenty, lub ich kateg0rie, których nie powinno się kupować?
Dajcie znać!

  • Ja jestem pragmatykiem. Odkąd mam czytnik, nie potrzebuję już dostawać w prezencie książek, więc znajomi wpadli w lekką panikę. Do tej pory wiadomo było, że jak jakaś okazja, to dla Agi książka, a tu nagle zonk. W związku z tym cenię sobie prezenty praktyczne w skład których wchodzą gotowe zestawy kosmetyczne, bo żeli pod prysznic, dezodorantów itp nigdy za wiele <3 i karty podarunkowe wszelakie. Dostaję kartę, idę do sklepu i sama wybieram to na co mam ochotę. Wszyscy są zadowoleni 🙂 Nie cierpię wszelakich pierdół. Nienawidzę dostawać ozdóbek, świeczuszek, bombek. figurek – jednym słowem dupereli. Często gęsto lądują w śmietniku.

    • Jasne, koniec końców wszystko zależy od indywidualnych upodobań i od tego jak dobrze ktoś Cię zna. Ja Mamie też kupuję zawsze kartę podarunkową i ona jest wtedy najszczęśliwsza.

  • Lubię Żólwie

    U nas w domu DVD dalej królują. Moi rodzice je kupują bo łatwiej im jest przeczytać opis filmu z tyłu na okładce i zdecydować czy chcą ten film obejrzeć czy nie niż godzinami szukać filmów w Internecie. Ja sama kupuję DVD czasem po prostu dlatego, że chcę okazać szacunek artystom i wsparcie kulturze legalnej. Często jednak filmy, które chciałabym obejrzeć nie są pokazywane w polskich kinach (a źródeł w Internecie jest niewiele) więc pozostaje tylko kupno DVD.